Toyota, marka znana na całym świecie z niezawodności i popularnych modeli, właśnie pokazała swoje zupełnie inne, zaskakujące oblicze. Firma zaprezentowała światu nowego SUV-a, który nosi najbardziej prestiżową i legendarną nazwę w jej portfolio – Century. To nie jest kolejny model Lexusa, ale japońska odpowiedź na najbardziej luksusowe samochody na świecie, takie jak Rolls-Royce Cullinan czy Bentley Bentayga. Model ten, historycznie dostępny tylko jako limuzyna dla japońskiej elity, po raz pierwszy w historii przybiera formę ultraluksusowego SUV-a, który na nowo definiuje pojęcie japońskiego luksusu.
Hołd dla tradycji w nowoczesnej formie.
Na pierwszy rzut oka, Toyota Century zachwyca swoim unikalnym, monumentalnym designem. Samochód ten nie próbuje naśladować europejskiej konkurencji, ale idzie własną, typowo japońską drogą. Jego sylwetka jest pudełkowata, majestatyczna i pełna godności, co jest bezpośrednim nawiązaniem do klasycznej limuzyny Century. Z przodu dominuje charakterystyczny, ręcznie rzeźbiony emblemat Feniksa zamiast logo Toyoty, co od razu podkreśla wyjątkowy status tego modelu.

Uwagę zwracają również niemal pionowe słupki i reflektory, które przypominają bloki wycięte z kryształu. Całość sprawia wrażenie nie tyle samochodu, co mobilnej, architektonicznej rzeźby, która ma na celu manifestację prestiżu i spokoju. To estetyka, która ceni sobie dyskrecję i ponadczasowość ponad chwilową, sportową agresję. To samochód dla tych, którzy nie muszą niczego udowadniać, a ich status jest oczywisty.
Luksus skupiony na pasażerze.
Prawdziwa magia tego samochodu kryje się jednak we wnętrzu, a konkretnie na tylnej kanapie. Toyota Century został zaprojektowany od podstaw jako pojazd dla szofera, w którym komfort pasażera jest absolutnym priorytetem. Z tyłu znajdują się dwa w pełni niezależne, lotnicze fotele, które oferują niespotykany dotąd poziom luksusu. Można je rozłożyć niemal do pozycji leżącej, a także skorzystać z zaawansowanych funkcji masażu.

Aby ułatwić wsiadanie i wysiadanie z godnością, tylne drzwi otwierają się pod imponującym kątem 75 stopni, niczym w luksusowym vanie. Dostępne są również automatycznie wysuwane progi. Pasażerowie mają do dyspozycji lodówkę na szampana, oddzielne tablety do sterowania funkcjami pojazdu oraz specjalne, laminowane szyby, które idealnie izolują od hałasu zewnętrznego. To prawdziwy salon na kołach.
Nowoczesna technologia pod maską.
W przeciwieństwie do poprzednich generacji limuzyny Century, które słynęły z jedwabistych silników V8, a nawet V12, nowy SUV idzie z duchem czasu. Pod maską znajduje się zaawansowany napęd hybrydowy typu plug-in (PHEV). Sercem układu jest 3,5-litrowy silnik V6, który współpracuje z silnikiem elektrycznym umieszczonym przy tylnej osi. Taka konfiguracja zapewnia nie tylko imponującą moc i moment obrotowy, ale także idealnie cichą jazdę w trybie elektrycznym.

Samochód wyposażono również w innowacyjny system skrętnej tylnej osi. Znacząco ułatwia on manewrowanie tym potężnym pojazdem w ciasnych, miejskich uliczkach. Dostępny jest także specjalny tryb jazdy o nazwie „Rear Comfort”. Zmiękcza on zawieszenie i dostosowuje pracę układu hamulcowego, aby zapewnić pasażerom z tyłu maksymalnie płynną podróż, bez żadnych szarpnięć.
Japońska odpowiedź na Rolls-Royce’a.
Toyota nie ukrywa, że modelem Century rzuca bezpośrednie wyzwanie absolutnej elicie rynku motoryzacyjnego. Samochód ten ma być japońskim konkurentem dla takich ikon, jak Rolls-Royce Cullinan czy Bentley Bentayga. Cena również odzwierciedla te ambicje, gdyż na rynku japońskim startuje ona od kwoty przeliczanej na około 170 tysięcy dolarów. To czyni go jednym z najdroższych japońskich samochodów w historii.

W przeciwieństwie do konkurencji, Toyota nie stawia na sportowe osiągi, ale na absolutny komfort, niezawodność i unikalny, dyskretny styl. Początkowo samochód będzie oferowany głównie na rynku japońskim, ale ogromne zainteresowanie z całego świata sprawia, że jego globalna ekspansja jest bardzo prawdopodobna. To pokaz siły japońskiej motoryzacji. Udowadnia ona, że potrafi tworzyć nie tylko niezawodne, masowe pojazdy, ale także bezkompromisowe limuzyny na najwyższym poziomie.
Personalizacja i mistrzowskie rzemiosło.
Podobnie jak w przypadku brytyjskich konkurentów, kluczowym elementem oferty jest niemal nieograniczona możliwość personalizacji. Klienci będą mogli wybierać spośród szerokiej gamy lakierów, rodzajów drewna i skór, a wiele elementów będzie wykańczanych ręcznie przez mistrzów rzemiosła z zakładów Toyoty. Sam proces lakierowania ma być wieloetapowy i inspirowany tradycyjnymi japońskimi technikami, aby uzyskać idealną głębię i połysk.


Ten nacisk na rzemiosło i indywidualne podejście ma odróżnić Century od masowej produkcji, nawet tej z segmentu premium. To nie jest samochód, który kupuje się z katalogu. To pojazd, który jest konfigurowany na specjalne zamówienie, zgodnie z życzeniem przyszłego właściciela. To definicja japońskiego luksusu, który polega na perfekcji w każdym detalu i dyskretnym smaku.
Cena. Luksus, który ma swoją wartość.
Toyota Century SUV plasuje się w absolutnie najwyższym segmencie cenowym, co jest świadomą strategią pozycjonowania go jako produktu ultra-luksusowego. Cena startowa na rynku japońskim wynosi 25 milionów jenów, co w przeliczeniu daje kwotę około 680 tysięcy złotych. Stawia go to w tym samym przedziale, co podstawowe modele Bentleya Bentaygi czy Rolls-Royce’a Cullinana. Ta wysoka cena nie jest jedynie wynikiem zaawansowanej technologii hybrydowej, ale przede wszystkim odzwierciedleniem poziomu rzemiosła i ręcznego wykończenia.
Każdy egzemplarz jest budowany z niezwykłą dbałością o detale, a wiele elementów jest tworzonych na indywidualne zamówienie klienta. Toyota planuje produkować zaledwie kilkadziesiąt sztuk miesięcznie, co dodatkowo podbija ekskluzywność i uzasadnia wysoką cenę. Jest to więc samochód skierowany do bardzo wąskiej i specyficznej grupy odbiorców. W ten sposób Toyota Century SUV staje się nie tylko środkiem transportu, ale także manifestacją statusu i inwestycją w unikalne dziedzictwo japońskiej motoryzacji.