Zakupy na chińskich platformach internetowych cieszą się niesłabnącą popularnością, ale najnowsze wyniki testów przeprowadzonych przez organizacje konsumenckie rzucają na nie cień, ujawniając przerażającą skalę zaniedbań. Opublikowane tabele z wynikami badań konkretnych produktów zakupionych na Temu i Shein wskazują na szereg krytycznych wad, które dyskwalifikują te przedmioty z bezpiecznego użytku. Klienci, którzy skusili się na niskie ceny, mogą nieświadomie narażać siebie i swoje dzieci na ryzyko utraty zdrowia lub życia. Warto dokładnie sprawdzić numery artykułów zakupionych rzeczy, ponieważ wiele z nich zostało już wycofanych ze sprzedaży, ale wciąż może znajdować się w naszych szufladach.
Elektronika, która parzy i razi.
W kategorii elektroniki, a w szczególności ładowarek sieciowych, wyniki testów są alarmujące i dotyczą wielu modeli dostępnych u popularnych sprzedawców na obu platformach. Badania wykazały, że urządzenia takie jak ładowarka Yili-PD3510 ze sklepu YL house czy model ES-CD29 od ESSAGER Official mają tendencję do nadmiernego nagrzewania się obudowy podczas pracy. Przekroczenie dopuszczalnych temperatur to prosta droga do stopienia plastiku, uszkodzenia ładowanego telefonu, a w skrajnych przypadkach nawet pożaru mieszkania.

Jeszcze groźniejszą wadą, wykrytą między innymi w ładowarce CY-967 czy modelach od sprzedawcy SZXIANGQUN, są zbyt małe odstępy izolacyjne między częściami znajdującymi się pod napięciem. Taka wada konstrukcyjna stwarza bezpośrednie ryzyko porażenia prądem użytkownika w momencie dotknięcia urządzenia. To dowód na to, że tania elektronika z Dalekiego Wschodu często nie spełnia rygorystycznych norm bezpieczeństwa wymaganych na terenie Unii Europejskiej, a oszczędność przy zakupie jest pozorna i niebezpieczna.
Zabawki pełne pułapek dla najmłodszych.
Równie niepokojące są wyniki analizy zabawek, które z założenia powinny podlegać najbardziej restrykcyjnym kontrolom jakości. W wielu produktach, takich jak grzechotki od sprzedawcy Nice baby czy drewniane klocki, wykryto małe elementy, które dziecko może z łatwością oderwać i połknąć. Ryzyko zadławienia potęgują słabej jakości naklejki oraz przyssawki w zabawkach do kąpieli, które również nie przeszły testów wytrzymałościowych.

Raport wskazuje także na inne, mniej oczywiste zagrożenia, jak na przykład zbyt długie sznurki w zawieszkach do fotelików, które stwarzają ryzyko uduszenia poprzez owinięcie wokół szyi dziecka. W przypadku niektórych zabawek interaktywnych, takich jak pianinka, problemem okazały się zbyt łatwo otwierające się komory na baterie. Dostęp dziecka do małych baterii guzikowych jest śmiertelnie niebezpieczny, gdyż ich połknięcie może prowadzić do poważnych oparzeń wewnętrznych przełyku i żołądka.
Chemia w biżuterii i tekstyliach.
Oprócz wad fizycznych, produkty z chińskich platform kryją w sobie niewidoczne gołym okiem zagrożenia chemiczne. W badanych naszyjnikach z Shein, w tym w modelu z zawieszką w kształcie wisienki, wykryto drastyczne przekroczenia norm zawartości metali ciężkich. Ilość kadmu w niektórych elementach przekraczała dopuszczalne limity ponad 8500 razy, a niklu wielokrotnie, co przy dłuższym kontakcie ze skórą może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych i reakcji alergicznych.


Toksyczne substancje znaleziono również w akcesoriach dla dzieci. W rzepie silikonowej rękawiczki-gryzaka z Temu wykryto obecność nonylofenoli etoksylowanych w ilości wielokrotnie przekraczającej normy. Z kolei w chusteczkach dołączonych do tekstylnej zabawki w kształcie autobusu stwierdzono niedopuszczalną zawartość formaldehydu. Są to substancje rakotwórcze i zaburzające gospodarkę hormonalną, na które szczególnie wrażliwe są rozwijające się organizmy dzieci.
Jak sprawdzić, czy nasz zakup jest bezpieczny?
W obliczu tak szerokiej skali nieprawidłowości, konsumenci powinni zachować szczególną czujność i zweryfikować swoje ostatnie zakupy. Organizacje konsumenckie zalecają porównanie numerów artykułów posiadanych produktów z listami ostrzegawczymi publikowanymi w raporcie. Numer ten zazwyczaj można znaleźć w historii zamówień na koncie użytkownika w aplikacji lub na stronie internetowej sklepu.
Samo wycofanie produktu ze sprzedaży przez platformę nie rozwiązuje problemu, jeśli niebezpieczny przedmiot wciąż znajduje się w naszym domu. W przypadku znalezienia na liście posiadanej zabawki, ładowarki czy biżuterii, należy natychmiast zaprzestać ich używania. Raport ten jest dobitnym przypomnieniem, że w przypadku produktów wpływających na bezpieczeństwo, niska cena nigdy nie powinna być jedynym kryterium wyboru.
Wnikliwe testy Fundacji Pro-Test.
Warto podkreślić, że te niepokojące dane nie są wynikiem powierzchownych obserwacji, ale efektem wnikliwych badań laboratoryjnych. Testy zostały przeprowadzone przez niezależną Fundację Pro-Test, która jest członkiem międzynarodowego konsorcjum organizacji konsumenckich i specjalizuje się w testowaniu produktów. Specjaliści dokładnie sprawdzili zakupione przedmioty pod kątem fizycznym i chemicznym, demaskując zagrożenia, które są niewidoczne dla zwykłego użytkownika. To właśnie dzięki ich pracy polscy konsumenci zyskali dostęp do rzetelnej wiedzy na temat ryzyka, jakie wiąże się z zakupami na azjatyckich platformach.
Fundacja, działając w interesie publicznym, wzięła pod lupę asortyment, który cieszy się największym zainteresowaniem i jednocześnie stwarza największe potencjalne zagrożenie dla odbiorców. Publikacja tych wyników ma na celu nie tylko ostrzeżenie kupujących, ale także wywarcie presji na platformy sprzedażowe, aby wzięły większą odpowiedzialność za jakość oferowanego towaru. Dzięki takim inicjatywom rynek staje się bardziej przejrzysty, a konsumenci mogą podejmować bardziej świadome decyzje, chroniąc zdrowie swoje i swoich bliskich. Działania Fundacji Pro-Test są kluczowym elementem systemu ochrony konsumentów w Polsce.