Milionowe kary dla Zalando i TEMU. UOKiK nie ma litości!

12 stycznia 2026
  • e-commerce
  • Lifestyle
  • Pieniądze
  • Zakupy
Udostępnij:
UOKiK, Zalando, Temu, kary finansowe, dyrektywa Omnibus

Polski rynek handlu internetowego przeżywa prawdziwe trzęsienie ziemi po ogłoszeniu najnowszych decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Tomasz Chróstny nie miał litości dla handlowych gigantów, którzy mimo obowiązujących od dłuższego czasu przepisów, wciąż stosowali praktyki wprowadzające klientów w błąd podczas wielkich wyprzedaży i promocji. Łączne kary nałożone na platformy takie jak Zalando, Temu, a także sieci Media Markt i Sephora, sięgają dziesiątek milionów złotych, co stanowi jeden z najmocniejszych sygnałów ostrzegawczych w historii polskiego nadzoru. Sprawa dotyczy przede wszystkim lekceważenia dyrektywy Omnibus, która miała ukrócić żonglowanie cenami i sztuczne zawyżanie stawek tuż przed planowaną obniżką.

Omnibus to obowiązek, a nie sugestia.

Wprowadzone w życie przepisy wynikające z unijnej dyrektywy Omnibus miały raz na zawsze uporządkować kwestię transparentności cenowej, zarówno w internecie, jak i w sklepach stacjonarnych. Zgodnie z obowiązującym prawem, każdy sprzedawca informujący o promocji lub obniżce ma bezwzględny obowiązek podania najniższej ceny danego produktu, jaka obowiązywała w ciągu ostatnich 30 dni przed wprowadzeniem rabatu. Jest to kluczowy mechanizm obronny, który pozwala konsumentowi realnie ocenić, czy oferta oznaczona krzykliwym kolorem „super okazja” jest faktycznie opłacalna ekonomicznie, czy też stanowi jedynie sprytną manipulację marketingową. Niestety, jak wykazały liczne i wnikliwe kontrole przeprowadzone przez urzędników UOKiK, wielu czołowych przedsiębiorców potraktowało ten wymóg w sposób lekceważący, próbując obejść prawo.

Druga część problemu leży w sposobie prezentacji tych kluczowych danych, który w wielu przypadkach był celowo nieczytelny lub mylący dla przeciętnego użytkownika serwisu. Zamiast jasnej i widocznej informacji, sklepy często serwowały klientom małe czcionki, blade kolory lub ukrywały cenę referencyjną w miejscach, do których rzadko kto zagląda podczas szybkich zakupów online. Prezes UOKiK w swoim uzasadnieniu dobitnie podkreślił, że informacje o najniższej cenie nie mogą być traktowane jako drugorzędne dodatki, lecz muszą być elementem kluczowym przy podejmowaniu świadomej decyzji zakupowej. Ignorowanie tych zasad przez największych graczy na rynku nie mogło pozostać bez zdecydowanej odpowiedzi, co poskutkowało jednymi z najwyższych kar w historii polskiego e-commerce.

Zalando i problem ukrytych informacji.

Najwyższą i najbardziej spektakularną karę w ramach tego postępowania otrzymała platforma Zalando, która będzie musiała zapłacić ponad 40 milionów złotych za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów. Urząd wykazał w toku postępowania, że w serwisie tym informacja o najniższej cenie z ostatnich 30 dni była prezentowana w sposób nieintuicyjny, a często wręcz niedostępny na pierwszy rzut oka. Klienci, widząc przekreśloną wyższą cenę, byli przekonani o atrakcyjności rabatu, nie mając świadomości, że jeszcze kilka dni wcześniej produkt mógł kosztować tyle samo lub nawet mniej, co wypaczało sens promocji. Takie działanie, zdaniem regulatora, jest jawnym wprowadzaniem w błąd i wykorzystywaniem zaufania kupujących, którzy polegają na rzetelności prezentowanych danych.

W dalszej części analizy działalności niemieckiego giganta zwrócono uwagę na konkretne zabiegi interfejsowe, które miały na celu odwrócenie uwagi od ceny referencyjnej wymaganej przez Omnibus. Stosowanie mikroskopijnej czcionki, niekontrastowych kolorów czy umieszczanie kluczowych informacji dopiero po rozwinięciu dodatkowych zakładek sprawiało, że realna wartość obniżki stawała się zagadką dla kupującego. Konsument, zamiast otrzymać jasny i prosty komunikat o opłacalności zakupu, musiał bawić się w cyfrowego detektywa, co w dynamicznym środowisku zakupów mobilnych jest praktyką niedopuszczalną. Wysokość nałożonej kary odzwierciedla skalę działalności platformy oraz wagę stwierdzonych naruszeń, mając na celu skuteczne odstraszenie innych podmiotów.

Temu i kłopoty chińskiego giganta.

Równie dotkliwa i medialna kara, wynosząca ponad 18 milionów złotych, spadła na właściciela niezwykle popularnej ostatnio platformy Temu, spółkę Whaleco Technology Limited z siedzibą w Irlandii. W tym przypadku lista zarzutów była znacznie szersza i obejmowała nie tylko kwestie związane z błędną prezentacją cen, ale także fundamentalne braki w procesie zawierania transakcji. UOKiK zakwestionował między innymi brak jasnego i jednoznacznego przycisku „zamówienie z obowiązkiem zapłaty” lub równoważnego sformułowania, co jest bezwzględnym wymogiem prawnym w Unii Europejskiej. Klienci korzystający z aplikacji mogli nie mieć pełnej jasności, w którym momencie faktycznie dochodzi do zawarcia płatnej umowy, co narusza podstawowe standardy bezpieczeństwa obrotu w sieci.

Jeśli chodzi o same promocje, Temu również stosowało techniki, które nie zyskały aprobaty polskich regulatorów rynku i zostały uznane za wprowadzające w błąd. Chiński gigant e-commerce słynie z agresywnego marketingu i liczników odliczających czas do końca rzekomej „niesamowitej okazji”, co wywiera silną presję psychologiczną na kupujących. Urząd zwrócił uwagę, że w parze z tymi technikami sprzedażowymi nie szła rzetelna informacja o najniższej cenie z 30 dni, co sprawiało, że użytkownicy byli bombardowani ofertami o wątpliwej atrakcyjności. Decyzja UOKiK pokazuje dobitnie, że podmioty zagraniczne, nawet te działające globalnie, muszą dostosować się do lokalnego prawa, jeśli chcą zarabiać na polskich konsumentach.

Koniec ery naciąganych okazji.

Decyzje UOKiK w sprawach Zalando, Temu i innych sieci handlowych to bez wątpienia punkt zwrotny w walce o uczciwość i przejrzystość w polskim handlu internetowym. Milionowe kary dowodzą, że okres ochronny na wdrażanie dyrektywy Omnibus definitywnie się skończył, a urzędy przeszły od fazy upomnień do fazy bezwzględnej egzekucji prawa. Dla konsumentów jest to doskonała wiadomość, ponieważ wymusza ona na sprzedawcach rzeczywistą transparentność, a nie tylko jej pozory ukryte w regulaminach. Miejmy nadzieję, że te surowe grzywny skutecznie zniechęcą rynek do stosowania „promocyjnej inżynierii” i sprawią, że kolejna wielka wyprzedaż będzie okazją do realnych oszczędności, a nie testem na spostrzegawczość klienta.

Źródło zdjęć: © UOKiKŹródło treści: © UOKiK
Porochista Piano, Mohammad Limucci, A' Design Award 2025 Poprzedni A’ Design Award 2025 dla Porochista Piano. Kiedy tradycja spotyka nowoczesność w każdym dźwięku. 11 stycznia 2026 Następny SVS pokazuje swój pierwszy soundbar. Nowa jakość w kinie domowym. 12 stycznia 2026 SVS, pierwszy soundbar, 3000 Revolution Series, subwoofery, kino domowe
Inne wpisy z kategorii